I'm alive!

Cześć wszystkim! Tak, żyję (w końcu)! Byłam nie do życia przez tydzień przez zapalenie migdałków i niekończącą się gorączkę. Nie miałam siły wstać, nie mówiąc już o jedzeniu, czy mówieniu. Ale już jest ze mną lepiej, więc wracam z nowym postem. Jedna czytelniczka pytała mnie też o bokeh na zdjęciach, więc wkrótce spodziewajcie się małego poradnika. :-) A oto kilka zdjęć z tygodnia.
 
 *Hi everyone! Yes, I'm alive (finally)! I was off for a week because of tonsillitis and never-ending fever. I didn't have power to get up, no speaking about eating something or speaking. But right now I'm better, so I'm coming back with a new post. And one of the readers asked me about bokeh pictures, so soon you can expect a little tutorial. :-) Here are some other pictures from this week.
Próbowałam nauczyć chłopaka jak gotować przez Skype. Z kompletnie nie gotującej osoby stał się profesjonalnym twórcą naleśników, spaghetti i curry. Jestem dobrym nauczycielem. :-) /

  *Trying to teach my boyfriend how to cook via Skype. From no-cooking-man he became a professional pancakes, spaghetti and curry maker. I'm a good teacher. :-)
 
Krótka wizyta w centrum handlowym z koleżankami zaraz przed rozchorowaniem się. /
 *Short visit in a mall with my friends just before getting sick. 

Kawa, kawa. Jak tu pracować bez kawy? Wczorajsza z Columbusa wypita w aucie, ponieważ musiałam wstać wcześnie rano i cały dzień byłam śpiąca. /

 *Coffee, coffe. How to work without coffe? Yesterday's one from Columbus drank in a car, because I had to get up early in the morning and I was sleepy all day long.
Nie ma to jak zdjęcie w łazience na uniwerku. :-) /  *Bathroom shot on university.;-)
 
Tabletki. Albo raczej posiłek w ciągu tygodnia choroby, haha. /
 *My pills. Or I rather should say my meal during the week of sickness, haha.
Zdjęcie ze wczorajszego oczekiwania na wyniki po egzaminie. Rano byłam strasznie zabiegana - musiałam wstać po piątej, wzięłam auto i przyjechałam do Szczecina na egzamin. Po wszystkim chciałam zmienić buty ze szpilek na płaskie i zrobiłam to przed autem zaraz przed powrotem do domu. Byłam taka niewyspana i zestresowana, że po godzinie dopiero przypomniało mi się... że zapomniałam zabrać szpilek z chodnika! Zostawiłam je tam, gdzie skończyłam się przebierać. Nie mogłam uwierzyć we własną głupotę. Od razu zadzwoniłam do chłopaka, by ich poszukał, ale przepadły. Moje piękne, nowe, skórzane szpilki, które zdążyłam nałożyć tylko dwa razy. Żegnajcie buty. Ehh haha. :-) 
 
 *And yesterday's waiting for the marks after the exam. I was so busy in the morning - I had to get up after 5:00AM, I took my car and went to Szczecin to write the exam. After all I wanted to change my shoes from high heels to flats and I did it in front of my car just before coming home. I was so sleepy and stressed, that after hour I remembered... that I forgot to take my heels from the sidewalk! I left them where I finished changing. And I couldn't believe in my own stupidity. I immediately called my boyfriend to look for them but they were gone. My beautiful, new, leather heels that I wore only two times. Bye, bye shoes. Ehh, haha. :-)
Ten zły lód, przez który się doprawiłam. Przynajmniej był smaczny. :-) /
  *Ah, that evil popsicle that made me sick. But it was tasty though. :-)
Blogowanie z kubkiem gorącej kawy i śniadaniem. /
 *Blogging with a hot cup of coffee and breakfast.
A jak minął wasz tydzień? Mam nadzieję, że nie zgubiliście żadnych szpilek, tak jak ja. :-) /
 *And how was your week? I hope you didn't lose any heels, as I did. :-)

10 komentarzy:

  1. hahaha wiem że to może nie najlepsza reakcja, ale rozbawiło mnie to Twoje zakręcenie i zgubienie szpilek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. sesja to potrafi zestresować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no to ładnie :)

    interesuje mnie jeszcze motyw wody na zdjęciach który wykonałaś w photoshopie na wcześniejszych zdjęciach :) może kolejny pomysł na post? ;>
    miło by było widzieć więcej takich poradników u Ciebie :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. No ładnie! Żeby buty zgubić?! :) Ale ja Cię rozumiem, człowiek potrafi się nieźle zakręcić w swoim działaniu, szczególnie jeśli ma naprawdę dużo na głowie.
    Lubię takie posty, życiowe, z fajnymi, inspirującymi zdjęciami, jak najwięcej takich :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłej niedzieli!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedactwo! Czytałam o tych szpilkach i bardzo mnie ciekawi, jak wyglądały...
    I biedactwo 2 - nie choruj, to nieładnie i niemiło. Najbardziej dla Ciebie. Cieszę się, że już jesteś zdrowa :).

    OdpowiedzUsuń
  6. yhym.... modem mobilny z Multimedia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio dość często odwiedzam Twój blog i chciałabym spytać z ciekawości, co studiujesz? (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezpieczeństwo wewnętrzne (kryminologia, kryminalistyka itp. :-) ).

      Usuń
  8. Rany , czytając "nowe, skórzane szpilki przepadły" moje serce krwawiło!! Nie rób tak więcej :(
    Ps: Dobrze , że wyzdrowiałaś!

    OdpowiedzUsuń